Egipt pogrąża się w kryzysie gospodarczym

Flaga Egiptu

Druga tura egipskiej rewolucji zaczyna zbierać swoje żniwo. Setki zabitych, uzbrojone służby bezpieczeństwa i ciągłe aresztowania to teraz codzienność w Egipcie. Zbrodnia pogania zbrodnię, a winni pozostają bezkarni. Funkcjonowanie w takich warunkach to nie lada wyzwanie. Dlatego też wielkie światowe firmy działające w Egipcie powoli wycofują się z rynku. Dla egipskiej gospodarki to początek Apokalipsy.

Krwawe wydarzenia z ubiegłej środy przelały czarę goryczy. Śmierć ponad 500 zwolenników prezydenta Mohameda Mursiego przeraziła cały świat. 

Informację tę z niepokojem przyjęły także największe światowe firmy zajmujące się produkcją w Egipcie, które zaczęły się gorączkowo ewakuować. Pierwsza zareagowała największa europejska firma rafineryjna, Royal Dutch Shell, która w ubiegłym tygodniu zaczęła zamykać swoje egipskie filie. Swoją decyzję umotywawała brakiem bezpieczeństwa pracowników wskutek niestabilnej sytuacji w Egipcie.

Podobnie zachował się Electrolux, szwedzka firma zajmująca się produkcją sprzętu gospodarstwa domowego. Rzecznik prasowy firmy Electrolux zadeklarował, że produkcja sprzętu na terenie Egiptu została całkowicie wstrzymana ze względu na obawę o bezpieczeństwo 7 tys. osób zatrudnionych w fabryce. To ogromna strata dla rynku egipskiego, zważywszy na fakt, że tylko w ubiegłym roku firma ta uzyskała przychód 308 mln dolarów. Z kolei rzecznik znanej firmy motoryzacyjnej, General Motors, poinformował, że do końca października firma całkowicie wstrzyma działanie fabryk na terenie Egiptu.

Znana na całym Bliskim Wschodzie oraz w krajach Maghrebu firma produkująca ciastka, Yaldiz Holding, po ogłoszeniu w Egipcie stanu wyjątkowego zaprzestała produkcji. Jest to kolejny cios dla egipskiej gospodarki, biorąc pod uwagę fakt, że Yaldiz Holding wytwarza tam rocznie ponad 3 tony ciastek, które eksportuje na Bliski Wschód oraz do północno-zachodniej Afryki.

To jeszcze nie koniec. Wielu specjalistów przewiduje, że w niedługim czasie z rynku egipskiego znikną również tureckie firmy tekstylne. Jest to dość poważna szkoda dla Egiptu, biorąc pod uwagę fakt, iż na rynku egipskim działa ponad 100 tureckich firm tekstylnych.

Tylko niemieckim przedsiębiorcom niestraszne są zamieszki. Niemiecka Izba Handlu i Przemysłu ogłosiła bowiem, że w wyniku zamieszek żadna z niemieckich firm nie ucierpiała. W związku z powyższym nie ma potrzeby wstrzymywania produkcji na obszarze Egiptu.

To jednak nie ratuje sytuacji wojennego Egiptu. Dawne państwo faraonów już nie wydaje się być idealnym miejscem wypoczynku. Nastroje społeczne mają niestety ogromny wpływ również na gospodarkę tego kraju. Ucieczki największych producentów, nie wróżą pomyślności dla gospodarki egipskiej, zważywszy na fakt, że w głównej mierze opiera się ona o wpływy zagraniczne.